czwartek, 10 kwietnia 2014

PROLOG

- Sto lat, sto lat!- tata wparował do mojego pokoju z ogromnym tortem  rękach- Niech żyje żyje nam!- za nim weszła mama, siostra i przyjaciółka.
- Jeejku, dziękuję Wam!- zabierałam się do zdmuchiwania świeczek
- E ee! Najpierw życzenie!- przerwała mi Julka.
- Hahah! No doobra!- pomyślałam chwilkę i zdmuchnęłam wszystkie 20 świeczek.
Jak to dziwnie brzmi.. DWADZIEŚCIA. Jaka ja już stara!..
- Dziękuję Wam! Zaraz zejdę na dół.- powiedziałam po czym zamknęłam drzwi i zaczęłam się ogarniać.
Ubrałam się, umyłam, umalowałam i zeszłam na dół.

~godzinę później~
Siedzieliśmy wszyscy przy stole jedząc urodzinowe śniadanie, a gdy z talerzy wszystko poznikało tata zaczął mówić.
- No więc.. To miała być bardziej niespodzianka, ale uznaliśmy, że powiemy ci teraz.- spojrzał się na mnie podejrzliwym wzrokiem i sięgnął do kieszeni. Dał mi do ręki dwie karteczki wyglądające jak bilet.. Później dał małą ulotkę
" Piękne zabytki, relaks i wszystko czego zapragniesz!"
Odwróciłam ją na drugą stronę, a na niej wielkimi literami napisane "PARYŻ"
- Jezu, na prawdę?! Dzięki, dzięki dzięki!!
Wyskoczyłam z krzesła i jak najszybciej uściskałam mamę i tatę.
- Ale chwila.. Dlaczego dwa bilety?
- No właśnie..
Julka jeszcze niczego nie świadoma, siedziała spokojnie i tylko się uśmiechała.
- To miała być ta niespodzianka! Jedziecie razem!- krzyknęła mama
Dziewczyna wytrzeszczyła oczy podniosła się z krzesła i uściskała mnie.  Później rzuciła się na rodziców.
- Ty też niedługo masz urodziny, więc postanowiliśmy zrobić ci prezent trochę wcześniej - zaśmiała się mama
Cieszyłyśmy sie jak głupie, jeszcze raz podziękowałyśmy rodzicom i pobiegłyśmy na górę.
- Nie wierzę.. Hhahaha no po prostu nie wierzę!- krzyknęła Julka
- No too.. Bon your Paris! - powiedziałam z uśmiechem na ustach jednocześnie wyciągając walizkę.
- Hhaha!- podbiegła i uściskała mnie

Ja już byłam spakowana. Jeszcze musiałyśmy jechać do Julki i ogarnąć jej walizkę. Lot miałyśmy na jutro o 18:30, więc spokojnie.
Mój szogun spakował swoje rzeczy i wróciłyśmy do mnie. Postanowiłyśmy, że nie zapraszamy żadnych znajomych. Ten dzień spędzimy razem. Wieczór spędziłyśmy na oglądani horrorów i takie tam.. Tej nocy Julka spała u nas.

~Następnego dnia~

- Wstawajcie! Paryż czeka!- obudzili nas rodzice
- No tak! Wstawaj, wstawaj! - przyjaciółka też się dołączyła
Wstałyśmy, ogarnęłyśmy się, zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy do Julki domu, żeby pożegnać się z jej rodzicami. Nie zeszło długo. Zanim doprowadziłyśmy się do ładu było już po 17, więc zbieraliśmy się na lotnisko.

1 komentarz:

  1. Awww <3 ŚWIETNY , BOSKI i wlg piękny ! :**
    I tylko to Cię ratuję bo inaczej jutro już byś nie żyła ! Nic mi nie powiedziałaś geju ! :D Ale jestem wspaniałą przyjaciółką i wybaczam Ci tę zniewagę hahaha xD

    OdpowiedzUsuń